Rób swoje, czyli co się stanie jeśli zaczniesz żyć swoim życiem

Kochani, to mój pierwszy artykuł na stronie, dlatego postanowiłam napisać o tym co dla mnie najważniejsze. O czymś, co jest jednocześnie bardzo proste i trudne. O czymś, co postawiło moje życie na głowie i zmieniło je na lepsze. O tym, co daje mi tyle energii, że nie chcę tego zatrzymywać tylko dla siebie.

No więc co takiego dzieje się, kiedy zaczynasz żyć w zgodzie ze sobą?

Myślisz o tym coraz intensywniej, coś Ci nie pasuje, nie zgadza się, czujesz się jak oszust, jak ktoś, kto nie żyje własnym życiem, nie na miejscu. Do tej pory to było normalne. Przecież wszyscy tak żyją – Twoi rodzice, koledzy z pracy, sąsiedzi.

Niesatysfakcjonujące związki, płytkie znajomości, miałkie rozmowy, rozrywki pożerające czas i wydalające odrętwienie. W pewnym momencie przestaje Ci to wystarczać, zmieniasz się, zaczynasz dowiadywać się kim jesteś i czego chcesz.

Co się wtedy dzieje?

Zaczynasz oddzielać się od niektórych osób, sytuacji i miejsc. Ty i ludzie wcześniej „bliscy” odwracacie się od siebie. Twoja rodzina nie rozumie zmian, które w Tobie zachodzą.

Ale Ty powoli stajesz się autentyczny. Jesteś szczery ze sobą, więc i wobec wszystkich, którzy Cię otaczają. Podoba Ci się to. Jesteś zdziwiony, bo to co latami ukrywane potrzebuje iskry szczerości, żeby się w Tobie zapalić. I nagle znajdujesz się (patetycznie mówiąc, ale rzeczywiście to jest takie uczucie) nad przysłowiową przepaścią.

No i co?

No i jesteś przerażony. Jesteś przerażony tym co jest tam. Przecież teraz stracisz kontrolę, wszystko co budowałeś do tej pory się rozpadnie, zostaniesz z niczym, będziesz musiał zacząć od początku. A przecież masz już „swoje lata”.

Dlatego kusi Cię, żeby się odwrócić i wrócić tu, gdzie jest wygodnie, znajomo, bez wymagań. Już parę razy tak robiłeś. Nic ciekawego Cię tu nie spotka, ale przynajmniej wiesz jak jest i jak sobie z tym radzić.

Ale nie tym razem. Tym razem zaszedłeś za daleko, dotknąłeś istoty tego kim jesteś i czego chcesz. Wiesz, że to, co jest za Tobą jest niewiele warte, dlatego przestaje mieć znaczenie. Jesteś w takim punkcie, że pozostanie tu byłoby bardziej bolesne niż to nieznane przed Tobą.

To w jaki sposób siebie widzisz fundamentalnie się zmieniło. I dlatego tym razem Ci się uda. Nie zostaniesz tu, tylko zaufasz sobie i zrobisz ten jeden krok.

Co wtedy?

Zaczniesz fizycznie czuć się lepiej, Twój chód będzie sprężysty, głowa podniesiona. Staniesz się bardziej otwarty na innych, uważny. W relacjach zaczniesz kierować się współczuciem i zrozumieniem. Przestaniesz oceniać i zyskasz mnóstwo pokory.

Dostaniesz taką dawkę energii, że nie będziesz miał wyjścia – będziesz musiał się nią dzielić.

To co bolesne zmieni się z przeszkody w trampolinę, a to co było do tej pory będzie Ci się wydawało zbyt małym pudełkiem, do którego nawet nie pomyślisz żeby wrócić.

Bycie fair w stosunku do siebie nie jest proste. Wymaga wewnętrznej wolności, często też dużej siły i odwagi.

Twoje zachowanie może być postrzegane jako buntownicze, egoistyczne, bo przestaniesz się przystosowywać do tego co nie jest zgodne z Tobą. Nie będziesz tłumaczyć się z tego, że idziesz swoją drogą, więc część Twojego środowiska uzna, że odwracasz się plecami, krytykujesz, wydziwiasz. Przestaniesz chodzić ze schyloną głową, przytakiwać, przepraszać.

To wiele weryfikuje. Sporo osób stracisz, a w Twoim życiu zostaną tylko te naprawdę Ci bliskie. Może się zdarzyć, że nie zostanie w nim nikt. To może być dla Ciebie bardzo trudne.

Bycie fair w stosunku do siebie nie jest proste.  Ale jest wspaniałe, nieporównywalne z żadnym innym uczuciem.

Jest tym, od czego zaczęło się dla mnie Prawdziwe Życie.

Zostałam coachem, ponieważ większość życia na własne życzenie spędziłam w takim małym, ciasnym pudełku. Nie miałam celu, nie wiedziałam czego chcę. Seria konformistycznych decyzji i trudnych sytuacji (z rozwodem po roku małżeństwa na czele) doprowadziły mnie do najtrudniejszego czasu w moim życiu.

Potrzebowałam wtedy kogoś, kto byłby wtedy gotowy iść ze mną i mnie wspierać – coacha, mentora, psychologa. To były miesiące, kiedy potrzebowałam mnóstwo wsparcia. I na szczęście dostałam je od przyjaciół i osoby, która zajmuje się tym profesjonalnie.

Od kilku lat jestem na właściwej drodze i wiem jak na niej pozostać. To co może wydawać się bardzo trudne, z czasem okazuje się najłatwiejsze, oczywiste – wystarczy, żeby to co czujesz, mówisz i robisz stało się jednością-Tobą.

Nie oszukuj się – Twoja droga do zmiany na pewno nie będzie łatwa, ale jak już na nią wejdziesz, nie będziesz chciał oglądać się za siebie.

To co proponuję to wsparcie i towarzyszenie Ci w chwilach, kiedy będziesz tego potrzebować.

Jeśli chcesz skontaktować się ze mną, pisz lub dzwoń:

tel: 602-665-981

zuzanna@zuzannakuhl.com

 

Życzę Ci wszystkiego dobrego na Twojej nowej drodze!

Zuzanna

Zapisz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *