Odkryj swój cień

Jak dobrze znasz siebie?

Pewnie, jak większość z nas,  masz się za dobrego i przyzwoitego człowieka.

A jeśli się mylisz?

A jeśli jest coś, co kieruje Twoim zachowaniem, z czego nie zdajesz sobie sprawy?

Nie znam Ciebie, Twojego życia, nie wiem przez co przeszedłeś, ale wiem, że nie raz powiedziałeś lub zrobiłeś coś czego szybko pożałowałeś.

Ten mechanizm pokazuje obecność martwego punktu. I chociaż przyczyna twojej reakcji mogła być oczywista (może nawet „usprawiedliwiona”), brak kontroli nad sobą zdradził istnienie innego Ciebie. Inny Ty czai się pod Twoim pozytywnym wyobrażeniem siebie i jest Twoim cieniem.

„Cień” to koncepcja stworzona przez szwajcarskiego psychiatrę Carla Junga. Cień opisuje te aspekty osobowości, które odrzucasz albo tłumisz. I najczęściej robisz to nieświadomie. Może to być cecha której w sobie nie lubisz albo, jak sądzisz, nie spodoba się Twojemu otoczeniu.

Zamiast konfrontować się z czymś, co nam się nie podoba, nasz umysł udaje, że tego nie ma. Zgodnie z teorią Junga dystansujemy się psychicznie do tych zachowań, emocji i myśli, które uważamy za niebezpieczne. Cieniem mogą być agresywne impulsy, doświadczenia, których się wstydzimy, lęki, irracjonalne życzenia, społecznie nieakceptowane seksualne pragnienia.

Oto kilka przykładów typowych zachowań dyktowanych przez cień:

1. Skłonność do osądzania innych.

Przejrzyj dowolną sekcję internetowych komentarzy, a znajdziesz mnóstwo  „głupi”, „kretyn”, „idiota”, „pranie mózgu” i tak dalej. Jak na ironię, badania pokazują, że internetowe trolle to ludzie wyjątkowo niepewni siebie.

2. Brak szacunku do osób znajdujących się niżej w hierarchii.

Łatwo naskoczyć na kogoś, kto nie może odpowiednio zareagować.  Wkurzony na szefa ojciec rodziny wyżywa się na swojej żonie, ta na dziecku, a ono na psie. Manifestowanie władzy nad innymi jest sposobem, w jaki kompensujesz własne poczucie bezradności wobec większej siły.

3. W każdej sytuacji jesteś ofiarą.

Zamiast przyznać się do błędu, łatwiej grać ofiarę okoliczności i niewinnego świadka, który nie bierze za nic odpowiedzialności.

O pozytywnych skutkach brania odpowiedzialność za swoje życie możesz przeczytać tutaj.

4. Do celu dążysz po trupach.

Niektórzy celebrują własną wielkość, zapominając o tym, że ich sukces okupiony jest cierpieniem innych. Ten mechanizm jest widoczny na poziomie mikro – np. ludzie przepychający się w kolejkach do kasy, ale i makro – np. korporacje płacące mniejsze podatki kosztem niższych klas społecznych.

5. Błędy poznawcze i uprzedzenia.

To, że oceniasz ludzi po wyglądzie to fakt, nawet jeśli uważasz, że jest inaczej. Dzięki temu możesz wyłapać niepokojące sygnały i ustrzec się niebezpieczeństwa. Z drugiej strony ten przydatny mechanizm łatwo może ulec wypaczeniu i przekształcić się w uprzedzenia. 

 


Dostrzeżenie cienia w sobie jest trudnym doświadczeniem, dlatego w pierwszej kolejności dostrzegasz swoje wady u innych. 

Ten mechanizm Jung nazwał projekcją.

Świadomie unikasz myśli o własnych wadach, ale Twoja podświadomość  nadal musi sobie z nimi radzić. Dlatego najpierw świadomie odrzucasz to, co w Tobie niedoskonałe, a następnie nieświadomie projektujesz to na innych.

Aby obrócić działanie tego mechanizmu na swoją korzyść, musisz  skonfrontować się z własnym cieniem. Najtrudniejszy w tym procesie jest moment, w którym pojawia się pytanie: „Czy jestem złym człowiekiem?” Uznając cień musisz przed sobą przyznać, że masz wady i swoją mroczną stronę.

Pocieszające może być to, że sam Jung uważał, że w pewnych okolicznościach wszyscy mamy zdolność do brutalnych czynów. Świadczy o tym także wiele eksperymentów psychologicznych, min. stanfordzki eksperyment więzienny. Integracja niechcianych części psychiki jest prawdopodobnie najskuteczniejszym sposobem na pozostawienie tej zdolności niezrealizowanej.

Integracja, zgodnie z definicją Junga, oznacza, że ​​przestajesz odrzucać części swojej osobowości i znajdujesz sposoby, aby wprowadzić je do swojego codziennego życia. Spróbuj zaakceptować swoje cienie i staraj się odblokować mądrość, którą zawierają.

Dzięki temu masz szansę przekuć strach w odwagę. Ból może stać się katalizatorem siły i sprężystości. Agresja przekształci się w pasję wojownika. Ta mądrość wzbogaci Twoje działania, decyzje i relacje. Zrozumiesz, jak mogą czuć się inni. Zaczniesz reagować na nich ze współczuciem i zrozumieniem. Więcej pisałam o tym tutaj.

Zaczniesz także rozumieć, że znaczna część Twojego cienia jest rezultatem zranienia (często w dzieciństwie) i próby ochrony przed ponownym doświadczeniem tego bólu. Nauczysz się akceptować to, co Ci się przydarzyło i zrozumiesz, że to nie była Twoja wina.

Jest też dodatkowy, społeczny aspekt akceptacji cienia, który dla mnie osobiście jest bardzo ważny.

Nasze działania wykraczają daleko poza nas samych. Mają wpływ na społeczeństwo jako całość. Weźmy pod uwagę miasta takie jak Nowy Jork, które mają reputację „nieprzyjemnych”. Czy miasto może być naprawdę nieprzyjemne? Nie bardzo, ale ludzie, którzy tam mieszkają, już tak.

Nieprzyjazne grupy społeczne nie są takie z powodu jednej lub dwóch osób, ale dlatego, że większość jej członków tak właśnie się zachowuje. Weźmy dużą grupę ludzi żyjących w bliskim sąsiedztwie, z których wszyscy projektują swoje nieuświadomione wady na siebie nawzajem. Rezultatem jest toksyczna kultura. Ludzie, którzy wzajemnie się krzywdzą, przestają sobie ufać. Bez zaufania społeczności się rozpadają, a jednostki stają się odizolowane.

Dlatego kiedy pracujesz nad  integracją swojego cienia, odkrywasz, że przestajesz żyć reaktywnie i nieświadomie. Budujesz zaufanie, otwierasz się na innych, tworząc jeszcze zdrowsze relacje. Inni ludzie Cię obserwują, część z nich bierze z Ciebie przykład i daje ten przykład innym.

W ten sposób zmieniasz świat na lepsze.

 

Samoświadomość a wyższy poziom inteligencji emocjonalnej

Lepsza samoświadomość prowadzi do wyższego poziomu inteligencji emocjonalnej. A to z kolei do większego poczucia szczęścia.

Inteligencja emocjonalna to Twoja zdolność do rozpoznawania emocji. Nie tylko emocji innych ludzi, ale też własnych. Tak naprawdę, im lepiej identyfikujesz własne emocje, tym łatwiej zrozumieć innych. Dlatego inteligencja emocjonalna (IE) jest ściśle związana z samowiedzą.

 

O tym jak rozpoznać, że powinieneś popracować nad IE pisałam już wcześniej.

Dzisiaj o tym jak podwyższyć swój poziom inteligencji emocjonalnej w trzech krokach:

1. Zidentyfikuj swoje emocje

Daniel Goleman, pionier w dziedzinie badań nad IE, twierdzi, że mamy dwa umysły:

„W bardzo realnym sensie mamy dwa umysły, jeden myślący i taki, który czuje”.

Dobrą metodą na rozwinięcie umysłu, który czuje, jest pisanie o  codziennych emocjach w dzienniku. Jeśli nie piszesz, zacznij robić to dla dobra swojej IE. Ten artykuł może Ci w tym pomóc.

Pierwszym krokiem jest określenie tego, jak się czujesz i co wyzwala twoje emocje. Oto kilka pytań, które możesz sobie zadać:

  • Co czujesz w różnych sytuacjach?
  • Czy denerwujesz się, gdy jesteś krytykowany?
  • Czy czujesz się smutny, kiedy ludzie Cię ignorują?
  • Czy popadasz w apatię, gdy zostaniesz skarcony?

2. Interpretuj swoje emocje

Kiedy już zyskasz lepszy obraz tego, jak reagujesz w różnych życiowych sytuacjach, czas je zrozumieć.

Zastanów się nad tymi pytaniami:

  • Kiedy jesteś zły czy zdenerwowany, jak reagujesz na ludzi?
  • Co myślisz o takim zachowaniu?
  • Dlaczego w ogóle jesteś smutny, szczęśliwy, zły, itd.?

Nie osądzaj, ani nie krytykuj siebie. Tu chodzi tylko o zrozumienie twoich emocji.

3. Zarządzaj swoimi emocjami

To ważna umiejętność, jeśli chcesz być szczęśliwy.

Odpowiedz sobie na te pytania:

  • Czy umiesz przełamać swój zły nastrój?
  • Czy potrafisz sam siebie pocieszyć?
  • Czy potrafisz wyhamować, gdy jesteś zbyt podekscytowany?

Jeśli nie, pracuj nad tym. Powinieneś umieć kontrolować swoje emocje, aby nimi zarządzać. Jak widzisz, nie tylko negatywne odczucia dobrze jest umieć kontrolować – pozytywne też.

Te trzy kroki pozwolą Ci nauczyć się rozpoznawać i kontrolować własne emocje. Jeśli się tego nauczysz, będziesz także lepiej rozpoznawać odczucia innych ludzi. I dokładnie to oznacza inteligencja emocjonalna.

To zabrzmi jak banał, ale mimo, że bardzo różni, wszyscy bywamy też tacy sami. Odczuwamy smutek, szczęście, złość, poczucie winy, strach, rozczarowanie. Kluczem jest je rozpoznać.

Dzięki znajomości własnych stanów emocjonalnych masz szansę poznać odczucia innych lepiej niż oni sami. Ale wszystko zaczyna się od poznania samego siebie. A im więcej samoświadomości, tym więcej wyciągniesz z  życia.

 

Twoje emocje to nie problem

Poza sygnałami z zewnątrz, do naszego umysłu docierają różne sygnały wewnętrzne.  O naszą uwagę walczą myśli, wspomnienia, wyobrażenia, pragnienia, uczucia, odczucia zmysłowe.

Spośród nich to uczucia i emocje często stają się źródłem zagubienia, może nawet bólu. Łatwo po uszy wpaść w stan emocjonalny, którego doświadczamy. Czasami bywa on na tyle nieprzyjemny, że robisz wszystko, żeby od niego uciec.

Ale to nie emocje są problemem, tylko Twój stosunek do nich.

W każdej chwili możesz stać się marionetką swojego stanu emocjonalnego. Na przykład, jeśli pojawia się strach lub niepokój, a Ty zostajesz przez niego pochłonięty czy wręcz nim sparaliżowany.

Emocje są częścią ludzkiego doświadczenia, ale nie muszą nas określać i ograniczać.

Ćwiczenie

Spróbuj dać emocjom przeminąć. Będzie to możliwe, gdy oddzielisz się od sytuacji, zrobisz krok w tył i spojrzysz na nią bardziej obiektywnie.

Umiejętność panowania nad emocjami istnieje i jest możliwa do wykształcenia. Ale nabywa się ją stopniowo.

Oto kilka sposobów, które możesz wypróbować przy najbliższej okazji:

  • Świetna tutaj jest medytacja. Nawet codzienne skupianie się na swoim oddechu przez 5-10 minut sprawi, że zyskasz w swoim umyśle przestrzeń. Ta przestrzeń to bufor między wydarzeniem, a Twoją jego interpretacją. Bo np. jeśli ktoś Cię zdenerwował, to jest to „wina” Twojej reakcji. To, że ktoś coś powiedział to jest fakt. Twoja złość to interpretacja tego faktu. Tylko i aż to. Więcej o tym mechanizmie przeczytasz tutaj.
  • Zatrzymaj się na chwilę i weź trzy uważne oddechy. Jeśli nie trzy, to choćby jeden. Oddychaj wolno i głęboko, do brzucha. Często ten krok wystarczy, żeby ochłonąć i spojrzeć na swoje emocje z dystansu.
  • Rozpoznaj emocje i umieść na nich etykietę, nazwij je. Możesz powiedzieć sobie: „To co czuję to niepokój” (zamiast „Jestem niespokojny” czy „Boję się”).
  • Zobacz, gdzie w twoim ciele manifestuje się emocja. Świadomie „oddychaj” przez tę część, uwalniając napięcie przy każdym wydechu. Niech to trwa tak długo jak potrzebujesz.
  • Możesz też wyobrazić sobie, że jesteś swoim przyjacielem, niezwiązanym z tą sytuacją, albo muchą na ścianie. Jak wtedy podejdziesz do swojego problemu?

Zauważ, jak się później czujesz.

Trzymam kciuki.

Miłość vs strach

Czy znasz kogoś, kto jest świetny w podejmowaniu decyzji? Ich wynik nie zawsze jest udany, ale wrażenie robi ich pewność siebie w takich sytuacjach. Umieją korzystać i z opinii i rad innych, i z głosu wewnętrznego. Nawet jeśli sprawy nie idą po ich myśli, mają wewnętrzny spokój, ponieważ w tamtym momencie podjęli najlepszą możliwą decyzję.

Jak sprawnie podejmować decyzje? Jak zacząć wprowadzać zaufanie do siebie przy dokonywaniu wyborów?

To, co uważam za jedno z najbardziej pomocnych pytań do rozważenia w procesie podejmowania decyzji, brzmi: „Czy podejmuję tę decyzję w oparciu o strach czy miłość?”.

Co do tego ma miłość? W końcu nie zawsze mamy przed sobą wachlarz opcji, które kochamy. Czasami musimy wybrać między większym a mniejszym złem. Rzecz jednak w tym czy opieramy tę decyzję na strachu czy miłości, kiedy to robimy.

Każde podejmowane przez nas działanie jest zakorzenione w tych dwóch emocjach. Często pojawia się mieszanka obydwu tych emocji, ale jedna z nich jest zawsze jest wiodąca.

Dlaczego to ma znaczenie?

Pewien poziom lęku jest zdrowy i zapewnia nam bezpieczeństwo, ale tutaj nie chodzi o bezpieczeństwo fizyczne. Mówię o wyborach, które wymagają od nas głębszej refleksji, np.:

  • Czy zmienię pracę na tę wymarzoną, która nie daje finansowego bezpieczeństwa? Czy raczej zostanę przy tym, co robię od lat, czego nie lubię, ale co sprawia, że ​​czuję się komfortowo?
  • Czy wezmę ten ślub, ponieważ rodzina została zaproszona i zaliczki wpłacone? Czy jednak powiem narzeczonemu, że nie mogę tego zrobić?
  • Czy będę miała dziecko, mimo że przeraża mnie odpowiedzialność, która się z tym wiąże?

Pytanie brzmi: co jest główną motywacją?

Miłość, czy strach?

Kiedy decydujemy z pozycji miłości:

  • identyfikujemy i zaspokajamy nasze potrzeby w sposób, który może wywołać rozczarowanie drugiej strony, ale nie szkodzi i nie manipuluje,
  • mamy większą jasność naszych intencji i oczekiwań, więc też mniejszą szansę na rozczarowanie, jeśli sprawy nie układają się tak, jak chcemy,
  • dbamy o własne samopoczucie, dzięki czemu mamy energię, żeby troszczyć się o innych.

Z drugiej strony, kiedy strach i niepokój kierują naszymi decyzjami, istnieje większa szansa, że będziemy ​​ich żałować. Wtedy coraz bardziej oddalamy się od tego, czego naprawdę chcemy.

Dlatego patrząc na twoje decyzje, musisz być brutalnie uczciwy wobec siebie.

Jeśli większość twoich wyborów opiera się na strachu, są szanse, ze ciągle powtarzasz te same scenariusze, np. w związkach. Decyzje oparte na strachu  tymczasowo sprawiają, że czujesz się bezpieczniejszy.

Lęk jest egocentryczny. Daje Ci tymczasową „nagrodę” w postaci iluzji spokoju. W rzeczywistości tylko zwiększa rozdźwięk między tym, co masz, a tym, czego potrzebujesz.

Żeby to zmienić, musisz świadomie zmienić swoją pierwotną motywację.

 

Czy mocne strony mogą być jednocześnie słabymi?

Każdy z nas ma mocne i słabe strony. Niektóre z nich są naturalne dla naszej osobowości, inne rozwinęliśmy w sobie z czasem.

Pozytywne cechy to Twoja osobista moc, która może być też użyta niewłaściwie. Paradoksalnie, nasze mocne strony stają się czasami źródłem naszych słabości.

Na przykład wytrwałość jest cnotą, która czasami potrafi przekształcić się w upór.

Podobnie, ktoś może być ambitny, ale nie potrafi cieszyć się chwilą, albo empatyczny, ale bez osobistych granic.

Negatywne cechy nie są tutaj przypadkowe. Są bezpośrednio związane ze stroną pozytywną. Przy tym, im mocniejsze cechy pozytywne, tym łatwiej doświadczyć ich skutków ubocznych.

Istnieje wiele pozytywnych cech, które mają swoje ciemne strony. Postaram się opisać w pierwszej kolejności te, które są mi bliskie i skupić na tym, w jaki sposób zintegrować przeciwieństwa.

Równowaga sił

  • Życzliwość w ramach granic

Życzliwość i związane z nią empatia i współczucie to podstawowe „cnoty społeczne”. Życzliwość zachęca nas do poszerzenia naszego poczucia dobrobytu na innych. Buduje relacje i przynosi nagrody, takie jak „helper’s high„, czyli wyrzut hormonów szczęścia (dopaminy i oksytocyny), którego doświadczamy pomagając innym.

Praktyka życzliwości i współczucia ma jednak i ciemne strony. Jeśli stawiasz dobro innych ponad swoim, możesz np. zacząć być wykorzystywany. Możesz także odczuwać  bezradność czy niską samoocenę. Jeśli Twoje samopoczucie i Twoje cele nie są dla Ciebie priorytetem, prawdopodobnie zaczniesz odczuwać wypalenie i  frustrację.

To, co warto połączyć z empatią  i życzliwością, to dbałość o siebie i umiejętność wyznaczania granic, które wynikają z szacunku do siebie. Chronisz i rozwijasz swoją wartość, a Twoje cele i dobre samopoczucie są dla Ciebie priorytetem.

W skrajnych sytuacjach szacunek do siebie może przerodzić się w egoizm i narcyzm, które skutecznie ochronią Twoje ego, ale i odizolują Cię od innych.

Zrównoważenie życzliwości umiejętnością wyznaczania granic oznacza, że ​​w pierwszej kolejności dbasz o siebie, ale uwzględniasz potrzeby innych.

To dlatego podczas awarii samolotu maskę tlenową najpierw powinieneś założyć sobie, żeby być w stanie pomóc innym.

Jesteś w stanie budować dobre, głębokie relacje, nie będąc jednocześnie ani tyranem, ani osobą, której nikt nie szanuje. Troszczysz się o siebie, a także, w miarę swoich możliwości, dbasz o innych.

  • Dyscyplina i elastyczność

Samodyscyplina jest jedną z podstawowych wartości, ponieważ pozwala rozwinąć każdą inną pozytywną cechę. Daje możliwość pozostania na właściwej drodze. Niesie ze sobą zaangażowanie i odpowiada za strukturę potrzebną do osiągnięcia jakiegokolwiek celu. Pokrewne mocne strony to siła woli, pracowitość, skupienie i poświęcenie.

Ciemna strona dyscypliny to upór, sztywność, zasadniczość i małostkowość. Kiedy to one przejmują nad Tobą władzę, cele i procesy stają się ważniejsze niż ludzie i relacje.

Po przeciwnej stronie skali masz elastyczność i spontaniczność. W tej części spektrum jesteś otwarty, wyluzowany i zrelaksowany.

Zbyt duża elastyczność i spontaniczność z kolei mogą doprowadzić do braku ciągłości i rozwoju, a także nieprzewidywalności i chaosu. Życie jest wtedy przyjemne i spokojne, ale brakuje Ci siły, zaangażowania i etyki pracy, aby osiągnąć coś znaczącego, np. w rozwoju osobistym.

Znalezienie równowagi między skrajnościami nie jest proste. Być może właściwym sposobem podejścia do tego tematu byłoby posiadanie pewnych obszarów w życiu, w których priorytetowo traktujemy dyscyplinę i konsekwencję (np. w pracy albo w medytacji) oraz inne obszary, w których elastyczność jest najważniejsza (np. w życiu rodzinnym i związkach) . Upewnij się jednak, że we wszystkich dziedzinach życia towarzyszy Ci mieszanka wszystkich elementów. Dzięki temu są większe szanse, że nie zbłądzisz.

Uniwersalną zasadą wydaje się więc rozwijanie i integrowanie przeciwnych cech charakteru. W ten sposób uzyskacie dostęp do pełnego spektrum Waszych przeżyć i możliwości.

W kolejnym tekście postaram się napisać o akceptacji i odwadze oraz o optymizmie i roztropności.

 

Jeśli chcesz skontaktować się ze mną, pisz lub dzwoń:

zuzanna@zuzannakuhl.com

tel: +48 602-665-981

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Jeśli tak masz, to znaczy, że musisz popracować nad swoją inteligencją emocjonalną

Inteligencja emocjonalna jest nam niezbędna do rozpoznawania własnych emocji i odnoszenia się do emocji innych ludzi.

Jeśli ją masz, jesteś lepszym partnerem, rodzicem i szefem.

 

Oto kilka znaków, które świadczą o tym, że mógłbyś nad nią popracować:

Stale żywisz do kogoś urazę

Znam osoby, które są mistrzami w byciu obrażonymi, chociaż zupełnie im to nie służy. Są przez to bardziej narażone na stres i niepokój, bo koncentrują się na negatywach.

Jeśli chcesz być emocjonalnie inteligentny pozbądź się tego nawyku jak najszybciej.

Jak to zrobić?

Warto nauczyć się współczucia i zrozumienia dla innych. Pisałam o tym szerzej tutaj.

Rozpamiętujesz swoje błędy

Nikt nie lubi popełniać błędów, ale osoby z wysoką inteligencją emocjonalną wiedzą, że na własnych błędach można się najwięcej nauczyć. Zamiast rozpamiętywać błędy i pozwalać, aby Cię hamowały, spróbuj innego podejścia.

Uznaj swój błąd i znajdź lekcję, którą Ci daje. A później idź dalej wdrażając to, czego się nauczyłeś. Patrz na błędy jak na kolejne kroki na drodze swojego rozwoju, zamiast jak na przeszkody, które Cię hamują.

Winisz innych za swoje emocje

Czy uważasz, że inni są odpowiedzialni za Twoje uczucia i emocje? Oczywiście, inni ludzie mogą zrobić coś co wyzwala negatywne emocje, jednak to Ty odpowiadasz za swoje reakcje.

Jeśli ktoś Cię zdenerwował, to jest to „wina” Twojej reakcji.  To, że ktoś coś powiedział, to jest fakt. Twoja złość to interpretacja tego faktu. Tylko to. Pozwoliłeś na to, aby ten fakt miał na Ciebie wpływ. Tylko ty jesteś odpowiedzialny za to jak się czujesz. I to jest właśnie przejaw emocjonalnej inteligencji.

Zastanów się czy bierzesz pełną odpowiedzialność za swoje życie. Więcej na ten temat znajdziesz tutaj.

Łatwo Cię obrazić

Pamiętaj, że inni ludzie robiąc coś myślą o sobie, a nie o Tobie, więc jeśli czymś Cię urażą, to najprawdopodobniej nieświadomie. A jeśli świadomie chcą Cię obrazić, to od Ciebie zależy, jak na to zareagujesz.

Uniwersalną radą tutaj jest otwartość na innych, nie posądzanie ich o złe intencje i wytworzenie nieco grubszej skóry.

Ukrywasz swoje uczucia

Kontrolowanie swoich uczuć to nie to samo co ukrywanie ich. W rzeczywistości jeśli ukrywasz swoje uczucia w takim stopni, że inni nie są w stanie stwierdzić, że jeśli jesteś zły albo smutny, to oznaka niskiej emocjonalnej inteligencji. Warto nauczyć się okazywać uczucia i emocje w sposób konstruktywny.

Uważasz, że nikt Cię nie rozumie

Jeśli tak jest w Twoim przypadku, zwróć uwagę na to, w jaki sposób się komunikujesz. Poobserwuj co mówisz, jak słuchasz innych, zwróć uwagę na swoją mowę ciała.

Budowanie porozumienia to proces. Ważne jest to, żebyś umiał przekazywać nie tylko komunikaty pozytywne, ale i negatywne. Rób to w taki sposób, żeby uwzględniać uczucia drugiej osoby.

Warto nad tym pracować. Skuteczna komunikacja to jeden z podstawowych filarów inteligencji emocjonalnej.

Bezwzględnie bronisz swoich założeń

Osoby o wysoce rozwiniętej inteligencji emocjonalnej są mniej defensywne i bardziej otwarte na opinie innych.

Jeśli szybko tworzysz założenia na jakiś temat, a później bronisz ich bez zastanowienia, powinieneś nad tym popracować.

Nasz mózg funkcjonuje w taki sposób, że oceniamy nawet zanim zdamy sobie z tego sprawę. Wiedząc to, tym bardziej powinieneś zrobić krok w tył i zastanowić się nad słusznością swojego osądu.

Ważne, żeby oprzeć się pokusie dopuszczania do siebie wyłącznie faktów potwierdzających Twoją tezę. Otwartość umysłu i gotowość do zmiany oceny, jeśli pojawią się nowe fakty, są tu kluczowe.

 

Inteligencja emocjonalna charakterystyczna jest dla osób, które wykazują zwiększoną zdolność przystosowywania się do zmian i zarządzania swoimi emocjami. Takie osoby są cennymi przyjaciółmi i pracownikami, tak że warto rozważyć pracę nad rozwojem osobistym w tym zakresie.

Sprawdź jak jest z Twoją emocjonalną inteligencją:

 

Jeśli chcesz skontaktować się ze mną, pisz lub dzwoń:

tel: +48 602-665-981

zuzanna@zuzannakuhl.com

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Co się stanie, jeśli weźmiesz odpowiedzialność za swoje życie?

Czy myślałeś ostatnio o odpowiedzialności?

Co się stanie jeśli zaczniesz odpowiadać za swoją przeszłość, za to kim jesteś teraz i za to, kim się staniesz w przyszłości?

 

Unikanie odpowiedzialności to system obronny. Biorąc na siebie odpowiedzialność stoisz przed sobą nago widząc wszystkie swoje wady i popełnione błędy.

To dlatego łatwiej jest przerzucać ją na czynniki zewnętrzne.

Tymczasem dopóki nie weźmiesz odpowiedzialności za swoje życie, nie będziesz mieć nad nim kontroli. Sam pozbawiasz się siły sprawczej i decydującego głosu.

Jak tę sytuację odwrócić?

  • Przede wszystkim zacznij słuchać siebie. Obserwuj w jaki sposób rozmawiasz ze współpracownikami, członkami rodziny i przyjaciółmi. Zwracaj uwagę na to czy masz tendencję do obwiniania okoliczności lub innych ludzi.
  • Zwróć uwagę na to czy często usprawiedliwiasz swoje błędy i wyeliminuj wymówki. Gdy nie masz dobrej pracy, nie zwalaj winy na rząd. Jeśli masz cechy, z którymi sobie nie radzisz, to nie jest wina rodziców i wychowania. Gdy w Twoim związku się nie układa, to nie tylko wina drugiej strony.
  • Zrozum, że jeśli ktoś Cię zdenerwował, to jest to „wina” Twojej reakcji.  To, że ktoś coś powiedział to jest fakt. Twoja złość to interpretacja tego faktu. Tylko to. Pozwoliłeś na to, aby ten fakt miał na Ciebie wpływ. Tylko ty jesteś odpowiedzialny za to jak się czujesz.
  • Przestań rozmieniać się na drobne. Nie chcesz nikogo zawieść, ale nie musisz zgadzać się na wszystko. Inni ludzie przeżyją i poradzą sobie bez Ciebie. Jeśli odmówisz, to nie znaczy automatycznie, że jesteś złym człowiekiem i że zranisz innych.
  • Nie zakładaj, że wszyscy muszą Cię lubić. Jeśli komuś odmówisz, to nie jest równoznaczne z powiedzeniem, że go nienawidzisz. Unikanie poczucia winy i  zgadzanie się na to, o co jesteś proszony, wbrew sobie może prowadzić tylko do pogardy wobec samego siebie.
  • Słuchaj uważnie informacji zwrotnych, które dostajesz od innych, zwłaszcza bliskich Ci osób. Nie odrzucaj ich. Pomyśl o tym co słyszysz. To, jak inni Cię widzą to cenna lekcja. Im więcej ich dostajesz, tym lepiej dla Ciebie.

To podstawowe kroki do głębokiego rozwoju osobistego i wewnętrznej wolności.

Co się stanie kiedy to zmienisz?

  • Twój czas stanie się cenny. Zaczynasz widzieć, że każda minuta każdego dnia to okazja – do nauki, odpoczynku, rozwoju i radości.

Kiedy przyjmiesz taką perspektywę, nie możesz znieść myśli, że marnujesz swój czas na to, co nie jest ważne dla Ciebie.

Więc zaczynasz odmawiać. Przestajesz spotykać się z ludźmi, którzy ciągną Cię w dół. Nie oglądasz telewizji i nie angażujesz się w to co nie ma dla Ciebie sensu, albo w sprawy, na które nie masz wpływu.

Gdy bierzesz pełną odpowiedzialność za swoje życie, chcesz wykorzystać każdą chwilę na to, co kochasz. Nie angażujesz się w rozpraszacze, które odciągają Cię od tego, co jest dla Ciebie ważne. Tak powinno być.

W końcu możesz zająć się sprawami, od których do tej pory uciekałeś. To mogą być tak proste, albo pozornie oczywiste sprawy, jak relaks czy spędzanie czasu z bliskimi. Albo coś, do czego nie możesz zabrać się od lat – pisanie, poważna rozmowa z żoną, budowanie własnego biznesu.

  • Twoje relacje staną się bardziej wartościowe.  Jeśli jesteś w związku, pamiętaj, że to Ty go współtworzysz. Gdyby Ciebie nie było, związek by nie istniał. Jeśli coś jest nie tak, zacznij działać. Pracuj nad tym, aby żyło Wam się lepiej. Ta zasada dotyczy także pozostałych relacji. W pewnym momencie w Twoim życiu zostaną osoby, których naprawdę chcesz mieć przy sobie.
  • Staniesz się kowalem własnego losu, niezależnie od tego, co Cię spotkało w przeszłości. Błędy i porażki staną się dla Ciebie lekcjami, dzięki którym się rozwijasz i budujesz swoją siłę.

Przede wszystkim zyskasz wolność. Bo odpowiedzialność to nie obciążenie, ale wolność.

„Nie może w twoim życiu zajść żadna pozytywna zmiana, dopóki jesteś przywiązany do myśli, że masz żyć dobrze z jakiegoś powodu, który jest poza tobą. Dopóki przerzucasz całą odpowiedzialność na innych, którzy traktują cię niesprawiedliwie i krzywdzą – na męża-prostaka, zbyt wymagającego i niewspierającego szefa, złe geny, nieodparty przymus – dopóty nie wyjdziesz z impasu. Ty i tylko ty odpowiadasz za kluczowe aspekty swojej życiowej sytuacji i tylko ty dysponujesz mocą, która może je zmienić. Nawet więc kiedy stajesz przed przytłaczającymi zewnętrznymi ograniczeniami, wciąż masz swobodę wyboru: możesz przyjąć różne postawy wobec tych ograniczeń.”
Irvin Yalom

Jeśli chcesz skontaktować się ze mną, pisz lub dzwoń:

tel: +48 602-665-981

zuzanna@zuzannakuhl.com

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Jaki jesteś, kiedy jesteś sam?

Czy nie masz wrażenia, ze większość ludzi zachowuje się inaczej, w zależności od środowiska, w którym się znajduje?

Jaki Ty jesteś w domu? Jaki w pracy? Jaki z rodzicami?

W „Ferdydurke” Gombrowicz pokazuje, że pozbycie się maski nie tylko nie jest proste, ale niemal niemożliwe do zrealizowania. Społeczeństwo poddaje Cię ocenie, „upupia”, wtłacza w niewygodną formę, w końcu przyprawia gębę i uniemożliwia ucieczkę.

Dlatego łatwo zapomnieć, kim naprawdę jesteś i co jest naprawdę ważne, jeśli większość swojego czasu spędzasz z innymi ludźmi.
Nie chodzi tylko o wpływ opinii i działań innych. Zdarza Ci się też przecież udawać, że jesteś kimś innym, kimś, kim nie jesteś. Robisz tak, żeby się dopasować do otoczenia albo je zdominować. Ale to nadal nie jesteś Ty.

Sposobem na reset jest czas spędzony w samotności.
Kiedy odsuwasz się od społeczeństwa, ego zaczyna blednąć. Ego jest tym, co inni myślą o tobie. Warto wiedzieć k
im jesteś, kiedy nie ma nikogo, na kim trzeba zrobić wrażenie.

Wszyscy nosimy maski. Zasłaniamy się nie tylko rolami, które codziennie wypełniamy. Chowamy się też za arogancją, pychą, życzliwością, cynizmem, które chronią przed tym, czego najbardziej się boimy.

Krótko mówiąc: uważaj, bo łatwo jest zgubić siebie wśród różnych życiowych ról. Dobrze jest móc pokazać, ale też samemu zobaczyć wszystkie aspekty swojej osobowości, nie tylko zewnętrzną warstwę, którą w różnych wariantach pokazujesz otoczeniu. Jeśli tego nie zrobisz, są duże szanse, że i Twoje relacje będą dotykały tylko powierzchni.

W takich relacjach człowiek czuje się samotny, czegoś brakuje. Postaraj się, aby chociaż kilka relacji, w których jesteś było głębokich i wielopoziomowych. Otwórz się i daj się poznać takim, jakim jesteś. Głębokie relacje to są jednym z kluczowych elementów szczęśliwego życia.

Jednocześnie życie w masce jest męczące. Czujesz się obciążony i zmęczony.

Maska daje ochronę i poczucie bezpieczeństwa. Zdjęcie jej wiąże się z bezbronnością, ale też z uczciwością.

Kiedy jesteś tylko Ty, łatwiej jest być uczciwym i wziąć odpowiedzialność za siebie.

Powodzenia!

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Czy współczucie może zmienić świat?

Czytam właśnie „Mieć czy być” Ericha Fromma (dzięki, Elix! ).

Fromm był filozofem, socjologiem i psychoanalitykiem, profesorem kilku uznanych uniwersytetów na całym świecie.

Co dla mnie ważniejsze, uważał, że podstawowymi elementami psychiki człowieka są jego potrzeby społeczne, wyrażane emocjami takimi jak miłość i współczucie.

„Miłość i współczucie? Przecież to takie naiwne” pomyślisz.

Naiwne jak tytuł tego tekstu.

Ale skoro już tu jesteś, czytaj dalej, to będzie krótki wpis.

„Współczucie?? Zmienić świat?!” myślisz.

Jednocześnie męczysz się oglądając wiadomości. Agresja wygląda z każdego kąta, a wszyscy myślą, że są po moralnie lepszej stronie.  Twoi „wrogowie” też. Nikt nie pokazuje własnej słabości, wątpliwości i niepokoju.

Ideologiczne przekonania i twarde postawy na pewno chronią.
Wątpliwości wywołują niepokój i strach. Stoimy wobec nich bezbronni. Dlatego instynktownie wybieramy czerń i biel, potępienie i osądzanie.

Jakie mamy do tego prawo?

Żadnego. Każdy z nas wychował się w bardzo konkretnym środowisku, które zostawiło na nim taki, a nie inny ślad. Każdy z nas miał inne możliwości rozwoju i przesiąkł innymi przekonaniami. Każdy z nas jest inny.

Kto w takiej sytuacji ma rację? Ty? Ja?

Nie. Wszyscy mamy rację. Bo każdy z nas został tak ukształtowany, że widzi świat w niepowtarzalny sposób.

Istnieje coś takiego jak 7 zasad skutecznego działania.

Jedna z nich brzmi: „Najpierw staraj się zrozumieć, a dopiero później oczekuj, że będziesz zrozumiany.” To wymaga otwartości, cierpliwości, chęci wysłuchania i przyjęcia perspektywy drugiej osoby, nawet jeśli nie jest zgodna z Twoją. Żeby to zrobić trzeba się odsłonić, pokazać swoją delikatną stronę-to niełatwe. Trzeba współczuć.

Łatwiej jest stawiać granice my-oni. Strach i agresja, którą on wywołuje to bardzo silne emocje. Od kiedy byliśmy gadami pomagają nam przeżyć i unikać zagrożenia. Nie zapominaj jednak, że to współczucie jest emocją, która pomogła nam wyewoluować do poziomu człowieka czytającego teraz ten tekst.

Współczucie definiuje się jako uczucie, które pojawia się kiedy widzisz cierpienie i chcesz ulżyć cierpiącemu. To jest jedna strona medalu, czyli to co Ty robisz dla kogoś. Z drugiej strony współczucie wobec innych robi dobrze także Tobie:  obniża tętno, zmniejsza stres, sprawia, że czujesz się lepiej. Jednak jego działanie sięga znacznie głębiej.

Współczucie sprawia, że to czego chcesz dla innych, to ich dobro i rozwój. Działając ze współczuciem i zrozumieniem czujesz głęboką radość i siłę w sobie. Ale też pozwalasz innym być po prostu sobą, akceptujesz i rozumiesz, bo tak naprawdę jesteś taki sam jak oni.

I to wydaje mi się siłą, która może zmienić świat – zobaczenie siebie w drugim człowieku, z jego lękami i ograniczeniami, które i Tobie przecież towarzyszą.

Nie okopuj się na swojej pozycji.

Każdy z nas kiedyś zrobił coś, za co potępia i przeklina innych. Przecież zdarzyło Ci się zajechać komuś drogę, wepchnąć się do autobusu, potrącić na ulicy kobietę z zakupami i nie przeprosić. I Ty miałeś kiedyś jakieś poglądy, których teraz może się wstydzisz.

Pamiętaj o tym.

Zrób krok w tył i zrozum drugiego człowieka.

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Zapisz